czwartek, 18 lipca 2013

Choroby psychiczne a przemoc doświadczona w dzieciństwie.


..."W San Diego w USA przeprowadzono ankietę, w której wzięło udział 17 000 ludzi w wieku około 57 lat. Pytano ich o to, jak oceniają swoje dzieciństwo i na co w swoim życiu chorowali. Okazało się, że ludzie maltretowani w dzieciństwie o wiele częściej zapadali na ciężkie choroby niż ci, którzy jako dzieci nie byli bici ani krzywdzeni w inny sposób. Ci ostatni jako ludzie dorośli prawie w ogóle nie chorowali. Tytuł krótkiego artykułu na ten temat brzmiał: Jak przemienić złoto w ołów. Autor przesłał mi ten artykuł z następującym komentarzem: wyniki badań są jednoznaczne, bardzo wymowne, ale utajnione.
Dlaczego utajnione? Ponieważ nie można było ich opublikować, nie oskarżając tym samym rodziców, a to jest w naszym społeczeństwie ciągle jeszcze zabronione. Obecnie specjaliści w coraz większym stopniu skłonni są twierdzić, że choroby psychiczne ludzi dorosłych uwarunkowane są genetycznie, nie zaś spowodowane na przykład konkretnymi doświadczeniami urazowymi lub błędami wychowawczymi rodziców w dzieciństwie. Także niezmiernie interesujące wyniki badań nad dzieciństwem schizofreników z lat siedemdziesiątych dwudziestego wieku nie zostały do dnia dzisiejszego udostępnione opinii publicznej, a jedynie opublikowane w czasopismach fachowych. Wspierana przez fundamentalizm wiara w nieograniczoną moc genetyki nadal triumfuje.
W Wielkiej Brytanii problemem tym zajmował się bardzo znany psycholog kliniczny Oliver James, który przedstawił go w swojej książce “They F*** You Up”. Publikacja ta, ogólne rzecz biorąc, wywołuje mieszane uczucia, ponieważ można odnieść wrażenie, że autor sam się przestraszył konsekwencji własnych odkryć. Przestrzega nawet wyraźnie przed obarczaniem rodziców odpowiedzialnością za cierpienia ich dzieci. Książka przedstawia jednak wyniki wielu badań i studiów, które dowodzą, że czynniki genetyczne mają niewielki wpływ na rozwój chorób psychicznych..." - źródło
_________________________________________
..."Wyniki badań wskazują, że dzieci rodziców chorujących na depresję znajdują się w zasięgu dużego ryzyka zachorowania na depresję. Omawiani poniżej badacze, powołując się na rezultaty innych badań podają ponadto, że depresja rodziców jest powiązana z wczesnym wystąpieniem i bardziej złośliwym przebiegiem depresji u ich dzieci. Istnieją dowody na to, że wystąpienie agorafobii u dzieci było powiązane z występowaniem u ich rodziców paniki, agorafobii i depresji. Zaangażowanie ojca w opiekę nad dzieckiem może modyfikować wpływ problemów matki na wystąpienie zaburzeń u dziecka.
Transmisja zaburzeń lękowych między rodzicami a ich dziećmi
Badania nad transmisją zaburzeń psychicznych między rodzicami chorującymi na zaburzenia lękowe, a ich dziećmi pokazuje, że dzieci tych rodziców znajdują się w zasięgu większego ryzyka wystąpienia zaburzeń lękowych niż dzieci zdrowych rodziców. Podobnie dzieci rodziców chorujących na fobię społeczną wykazują większe ryzyko wystąpienia tego zaburzenia, niż dzieci zdrowych rodziców. - źródło
_______________________________________

..."Kiedy naukowcy z londyńskiego Kings College rozpoczynali badanie mózgów osób bitych w dzieciństwie, spodziewali się, że te traumatyczne wydarzenia mogły zostawić jakieś ślady w strukturze mózgu czy w komórkach nerwowych. Nie sądzili jednak, że zmiany będą tak duże. Jak opisują badacze w najnowszym numerze specjalistycznego „American Journal of Psychiatry”, u osób maltretowanych w dzieciństwie zanikają niektóre obszary mózgu. Badania skanerem wykazały, że jest mniej istoty szarej – budulca kory mózgowej – i to w rejonach kluczowych dla procesu myślenia, odpowiadających za przetwarzanie informacji.
Co gorsza, to rozregulowanie osi stresu może ujawnić się po wielu latach, najczęściej we wczesnej dorosłości. Możliwe, że tak stało się u 40-letniego dziś Piotra, który leczy się psychiatrycznie z powodu depresji i ataków paniki. – Kiedy byliśmy z siostrą mali, dostawaliśmy lanie za wszystko, od złych stopni po bójki na podwórku. Ojciec bił pasem albo kablem od prodiża. Do dziś mi się to śni – wspomina. ..."- źródło 

_________________________________ 

.."Schizofrenia - rezultat zaburzonych relacji rodzinnych
Każda rodzina spełnia swoje zadania przez określone oddziaływanie na dziecko. Ale style wychowania i komunikacji, postawy rodzicielskie są niejednokrotnie niekorzystne dla rozwijającej się jednostki. Niezaspokojone potrzeby i niewłaściwe wykonywanie zadań rodzicielskich przyczyniają się do zaburzeń relacji rodzic – dziecko.
W artykule skupiam uwagę na funkcjach socjopsychologicznych rodziny, które dotyczą między innymi zaspokajania potrzeb emocjonalnych, osobowości, bezpieczeństwa i oparcia oraz funkcjach społeczno-wyznaczających. Realizowanie tych funkcji ma wpływ na kształtowanie osobowości oraz na rozwój psychiczny jednostek. Nieprawidłowe relacje mogą się przyczynić do rozwoju schizofrenii.

Schizofrenia to choroba psychiczna mająca destrukcyjny wpływy nie tylko na jednostkę, ale również na jej otoczenie. M. Bleuler określił ją jako chorobę rozszczepienną, bo stanowi rozszczepienie pomiędzy uczuciami osoby z zaburzeniem a jej intelektem. Objawy typowe dla choroby to omamy i urojenia, problemy z motywacją i koncentracją uwagi, zaburzenia pamięci i myślenia oraz stępienie uczuciowe, które obejmuje zamknięcie się w sobie i brak zainteresowań czy też otępienie w sferze osobowości. Konsekwencje choroby wiążą się z upośledzeniem umiejętności pełnienia ról społecznych, nieadekwatnym odbieraniem świata zewnętrznego oraz brakiem zainteresowania własnym wyglądem, higieną ciała...". - czytaj dalej