czwartek, 29 sierpnia 2013

Egocentryzm dziecięcy

Wbrew pozorom dziecięcy egocentryzm nie jest jednoznaczny z egoizmem, ich niechęcią do dzielenia się i współdziałania.
Obserwując zachowania trzy – czterolatków można zauważyć, że zamiast rozmawiać z rówieśnikami czy innymi dziećmi – rozmawiają ze sobą. Podczas zabawy z dorosłym lub innym dzieckiem egocentryczny przedszkolak będzie raczej bawił się obok, tworząc własną historię i przebieg wydarzeń, niż z partnerem zabawy. Przedszkolak postrzega świat poprzez pryzmat własnej osoby i nie dopuszcza do siebie myśli, że ktoś lub coś innego jest ważniejsze niż on sam
Małe dziecko nie ma wyraźnych granic między „ja” i „nie-ja” . To znaczy, że nie odróżnia własnych uczuć, od uczuć innych, jego problemy są problemami innych. Dziecko przypisuje innym osobom własne zamiary, uczucia, stany psychiczne. To zupełnie normalne. W miarę jak dorasta, nabiera doświadczenia związanego ze spostrzeganiem zarówno siebie, jak i innych osób.Jednak dość długo, przez kilka pierwszych lat życia, mniej więcej do siódmego roku życia – dziecko jest w fazie właśnie egocentryzmu dziecięcego. Wtedy najważniejsze jest, aby rodzice wskazali mu właściwie wartości, postawy. Aby najbliższe mu osoby zaspokajały jego potrzeby, bo w taki sposób pokażą mu, że jest dla nich ważne. W dzieciństwie bardzo potrzebujemy miłości, akceptacji, poczucia bezpieczeństwa. Potrzebujemy zaspokojenia podstawowych potrzeb każdego człowieka"...
W fazie egocentryzmu dziecięcego dla dziecka ważne jest aby:
  • dostarczać mu prawidłowych wzorców osobowych; być dla dziecka pozytywnym autorytetem, ponieważ uczy się ono od rodziców zachowań, wartości i postaw jakie sobą reprezentują.
  • Krótko mówiąc osoba w okresie wczesnego dzieciństwa potrzebuje bardzo dużo opieki, zaspokojenia własnych potrzeb, ale także pomocy w rozwoju, w wyodrębnieniu własnego „ja”.
Kiedy dziecko w tym wieku nie otrzymuje uczucia, nie rozmawia się z nim, jego emocje nie są ważne, czuje, że jego osoba dla nikogo nie jest istotna - a ono mimo swoich kilku lat musi zajmować się problemami innych, bo: „mamusia tak źle się dzisiaj czuje”, „bo tatuś nie ma pieniędzy na jedzenie a teraz jeszcze stracił pracę” - egocentryzm tylko zostaje „odłożony na później”.
To znaczy, że jako sześcioletnie dziecko pomaga rodzicom rozwiązać ich problemy, ale jako dorosła osoba chce w końcu zająć się sobą. I pragnie aby ktoś zajął się nim. Jako dziecko było dorosłe, a jeśli nie przeżyło dzieciństwa – to musi to nadrobić. W wieku dziecięcym miało na głowie poważne problemy, związane ze światem dorosłych, kłopoty finansowe, problem alkoholowy rodzica, chorobę mamy lub taty. Jego problemem nie była złamana kredka czy zgubiona zabawka, tylko przemoc psychiczna, emocjonalna, fizyczna, czasem seksualna w rodzinie. Jego kłopotem była nieobecność w tak ważnych dla niego sprawach najważniejszych osób w jego życiu – rodziców.

Chora polityka prorodzinna w naszym i nie tylko naszym kraju.

Nawołuje się ludzi do rodzenia dzieci w kraju, w którym dzieci doznają przemocy fizycznej, psychicznej, werbalnej i są wykorzystywane seksualnie przez ojców i matki.

A prawdziwe oblicze rodziny jest takie, że "ciepło domowego ogniska często miewa piekielną temperaturę".

Dzieciom już narodzonym nie potrafi Państwo zagwarantować dzieciństwa wolnego od przemocy i posiadania 2 rodziców emocjonalnie dojrzałych a nawołuje dorosłych do rodzenia dzieci i powiększania rodziny  – czy to nie jest chore i nielogiczne?

Czy nie należałoby najpierw rozwiązać problemu przemocy wobec dzieci i biedy; wyedukować rodziców i przygotować ich do tego najtrudniejszego zawodu choć trochę?

Martwimy się o dzieci wykorzystywane w Afryce a czy nie należałoby najpierw zająć się własnymi?

Kościół walczy z biedą  w jakiej żyją dzieci w Afryce a co z biedą dzieci w naszym kraju?

Co za hipokryzja ten cały laicki i kościelny  altruizm!

Zdrowa polityka prorodzinna to taka, która na pierwszym miejscu stawia dzieci i ich potrzeby a nie dorosłych i ich egoistyczne i chore potrzeby.

Dorośli martwią się na zapas, kto ich utrzyma na stare lata.
A ja  pytam się, czy my w XXI wieku, gdzie wszystko jest tak już zautomatyzowane, musimy tak „chapać”, tyle konsumować, że od „przeżarcia” potem musimy do lekarzy i szpitali latać i leczyć się przez długie lata ? albo pracować coraz więcej, żeby produkować więcej a potem to wszystko konsumować na siłę?

Zwiększamy tępo życia zamiast je spowalniać, mniej pracować, więcej wypoczywać, przebywać z rodziną a przede wszystkim więcej czasu spędzać z dziećmi! a nie produkować i produkować i spędzać całe życie w pracy albo na służobych wyjazdach.

Dosyć jest już nas na tym chorym świecie, a nawet za dużo nie „ogarniamy” już tego wszystkiego i czas przeorganizować system pro-rodzinny logicznie i zdrowo!

Logiczna i zdrowa polityka pro-rodzinna to taka, która:
  1. Zachęca do nierodzenia dzieci przez najbliższe lata - czytaj
  2. Zwalnia lub obniża bardzo podatki albo daje wysokie nagrody tym, którzy dzieci nie mają.
  3. Obciąża wysokimi podatkami lub wysokimi karami tych, którzy decydują się na dzieci
  4. Rodziny posiadające już dzieci edukuje, dostarcza im wiedzę i wspiera, żeby były w stanie zapewnić godne i wolne od przemocy życie tym dzieciom.
  5. Inwestuje w rodziny już istniejące, żeby je uzdrowić, żeby społeczeństwo całe psychicznie stało się zdrowsze.
  6. Likwiduje przedszkola i żłobki – dzieci potrzebują rodziców a nie przedszkoli i żłobków, żeby zaspokoić swój egocentryzm dziecięcy!
  7. Dzieci mają coś takiego co nazywa się mózg.
  8. Szkoły muszą być takie - czytaj
  9. A homoseksualiśći, kórych uważa się za nieodpowiednich do pełnienia roli rodziców, mogą okazać się bardziej odpowiedni niż rodzice hetero.

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Dzieci mają coś takiego co nazywa się mózg.

A ja mam wrażenie, że rodzice o tym nie wiedzą a już napewno nie interesują się tym, co się w tym mózgu dzieje jak:
  • biją dzieci, dają klapsy,
  • straszą,
  • krzyczą,
  • szarpią,
  • popychają,
  • karają
  • stosują time - out
  • wykorzystują seksualnie,
  • kiedy rodzice się kłócą,
  • porzucają, odrzucają,
  • kiedy rodzice się rozstają i walczą latami w sądach o dzieci, porywają je drugiemu rodzicowi albo zabraniają widywania się z drugim rodzicem,  
  • jednym słowem nie respektują dzieci i ich praw, bo dzieci mają prawo do posiadania rodziców emocjonalnie zrównoważonych i dojrzałych.


..."Zaniedbywanie dziecka i stosowanie wobec niego przemocy wywołuje silny stres, który może hamować u niego rozwój hipokampa, czyli struktury mózgu odpowiedzialnej za pamięć - wynika z badań opublikowanych w piśmie "Proceedings of the National Academy of Sciences".
Ograniczenie rozwoju hipokampa może częściowo wyjaśniać związek pomiędzy stresem doświadczonym w dzieciństwie a ryzykiem zaburzeń psychicznych w przyszłości - m.in. depresji, schizofrenii, zespołu stresu pourazowego, zaburzeń osobowości, uzależnień czy nawet samobójstwa - twierdzą naukowcy z McLean Hospital w stanie Massachusetts (USA).
W ich badaniach wzięły udział 193 osoby w wieku od 18 do 25 lat, z których część w dzieciństwie doznała przemocy fizycznej, psychicznej lub seksualnej oraz które były zaniedbywane, osierocone lub których rodzice rozstali się.
W tej grupie na podstawie wyników rezonansu magnetycznego naukowcy zidentyfikowali trzy odcinki hipokampa (zakręt zębaty, hipokamp właściwy, czyli tzw. róg Ammona i podpora hipokampa), które były od 5,8 do 6,5 proc. mniejsze w porównaniu z grupą kontrolną.
Struktury te są podatne na działanie hormonów stresu, które najprawdopodobniej wpływają na proces powstawania nowych komórek i tkanek w okresie rozwoju mózgu - zauważają badacze.
"Te wnioski potwierdzają hipotezę, że wczesna ekspozycja na stres u ludzi, podobnie jak u zwierząt, odbija się na rozwoju hipokampa" - mówi kierujący badaniami Martin Teicher.
Ponadto przemoc doświadczona w dzieciństwie może prowadzić do modyfikacji epigenetycznych, które zmieniają aktywność genów biorących udział w procesie rozwoju mózgu. Zmiany te mogą zwiększać ryzyko schizofrenii lub zaburzeń afektywnych dwubiegunowych w przyszłości..."
.."Naukowcy odkryli, że zmiany w mózgu dzieci, wobec których stosowano przemoc fizyczną lub psychiczną są analogiczne do tych, które występują u żołnierzy, walczących na wojnie..."



środa, 21 sierpnia 2013

Polityka i politycy - List otwarty do was wszystkich.

Kto z was mi odpowie na moje pytanie?

Dlaczego, żadna z waszych partii nie ma w swoim programie, na pierwszym miejscu, zobowiązania do przerwania tego błędnego koła przemocy wobec dzieci?

Dzieci to nasi przyszli obywatele "produkowani" w rodzinie, która jest najmniejszym elementem każdego społeczeństwa. To rodziny wszystkie razem tworzą społeczeństwo a nie odwrotnie, że społeczeństwo tworzy rodziny.

Nasze rodziny były i są nadal emocjonalnie zaburzone, to znaczy chore, a więc to nasze społeczeństwo zdrowe być nie może, ono jest chore; chory system mamy, chore przepisy i ustawy, chorą politykę, jednym słowem wszystkto jest chore!

Rodzina to „fabryka” obywateli a jeżeli ta „fabryka” jest chora to „produkt końcowy”, to znaczy obywatel z niej wychodzący zdrowy być nie może.

Od wieków produkujemy, więc chorych obywateli, którzy tworzą system, biurokrację, przepisy, ustawy i to wszystko cały czas jest chore.

Nikomu do tej pory, ani w naszym kraju ani na świecie, nie udało się uzdrowić tego chorego sytemu i chorego funkcjonowania instytucji i społeczeństwa, bo wszyscy zaczynają działania  naprawcze od końca a nie od początku, to znaczy od miejsca gdzie system ten i społeczeństwo zaczynają się tworzyć a więc od rodziny.

Wszyscy z was, szerokim łukiem, obchodzicie rodzinę, ten problem przemocy wobec dzieci, i utrwalacie jej błędną wizję i płeć przemocy, nie macie żadnych programów na profilaktykę zdrowia psychichcznego przyszłych pełnoletnich obywateli.

Nikt z was nie ma nowych pomysłów na jej uzdrowienie i powiedzenie prawdy, że przemoc nie ma płci. Wolicie udawać, że coś robicie i z upartością osła twierdzicie, że od systemu i od naprawy przepisów prawa i od zwiększania kar porządek w chorym i nieświadomym społeczeństwie zrobicie.

Ten mężczyzna wychowany został w rodzinie, tylko przez kobiety. Ilu takich obywateli, mężczyzn i kobiet, zostało już w przeszłości  „wyprodukowanych”  ilu „produkuje” się dzisiaj i ilu jeszcze zostanie w przyszłości wyprodukowanych  jak wy nadal będziecie zamykać oczyć,  pozostawać nieświadomi i nie zmienicie waszych programów?

Wasze programy od lat są identyczne i takie same. Zmieniacie tylko kolejność ich treści. To wszystko dla mnie jest chore tak samo jak chora jest nasza polityka prorodzinna.

Walka z przemocą to jedna wielka hipokryzja!

środa, 14 sierpnia 2013

Bądź zmianą, której pragniesz w świecie! Możesz zatrzymać przemoc.

ale tylko, jak będziesz rozpowszechniał/a wiedzę.

Wiedzę osób takich jak:




i wiele innych

..."Wiadomo również, że pozostawienie za sobą znajomego życia, do którego jesteśmy przyzwyczajeni, aby jak gdyby nigdy nic rozpocząć zupełnie nowe, przywodzi na myśl łososia płynącego w górę strumienia: wymaga to wysiłku – i, szczerze mówiąc, jest uciążliwe. A na domiar złego, po drodze czekają nas drwiny, bagatelizowanie, sprzeciw i oczernianie ze strony osób kurczowo trzymających się tego, co, jak im się wydaje, wiedzą..."

Dlaczego nie docierać bezpośrednio do rodziców?

Program nauczania dla przyszłych stomatologów, tego nie rozumiem a czy nie byłoby prościej, skuteczniej, taniej i szybciej chronić ofiary przemocy, to znaczy dzieci, docierając z nauką bezpośrednio do ich rodziców?
Dlaczego stomatologów w pierwszej kolejności uczulać i kształcić a nie rodziców, bezpośrednich sprawców przemocy?
Dlaczego my osoby trzecie mamy reagować wiedząc, że to i tak nie przynosi żadnego skutku?
Dlaczego to nas chce się pociągać do odpowiedzialności i karać a nie rodziców?

Czas najwyższy, aby zająć się wreszcie rodzicami i uświadamiać ich masowo i odgórnie. Pociągać ich do odpowiedzialności i obligować do zdobywania wiedzy i pracy nad sobą, aby wychowywali swoje dzieci bez przemocy.

Gdybym to ja mogła w tej kwestii decydować to odgórnie bym zarządziła, aby wszystkie Urzędy Stanu Cywilnego sporządziły ulotkę informującą rodziców:
  • o tym, że ich dziecko ma coś takiego jak mózg i co w tym mózgu się dzieje kiedy doznaje przemocy. 
  • co to jest przemoc fizyczna, psychiczna, werbalna i seksualna. 
  • jakie tragiczne skutki ta przemoc niesie, jak niszczy zdrowie psychiczne i fizyczne dzieci. 
  • tekst oświadczenia do podpisania przez oboje rodziców, że nie będą takiej przemocy nigdy stosowali wobec swoich własnych i cudzych dzieci. 
  • oryginał i kopia takiej ulotki, odczytana przez urzędnika rodzicom i po podpisaniu przez nich tego oświadczenia stanowić powinna integralną cześć aktu urodzenia wydawanego rodzicom dla każdego dziecka. 
A rodziców dzieci już narodzonych zobowiązałabym do złożenia takiego oświadczenia w żłobkach, przedszkolach i szkołach.

wtorek, 13 sierpnia 2013

Czego potrzebują dzieci? Wszystkiego tylko nie przemocy!

Tak odpowiedziałam 6 lat temu na ten artykuł.

Artykuł zatytułowany „Terror Pajdokracji” („Charaktery” 04/2007) świadczy o niezrozumieniu przez jego autorkę istoty teorii nazywanej antypedagogiką. Bo choć antypedagodzy rzeczywiście postulowali zniesienie wychowania, zniesienie „czarnej pedagogiki” – to wszak chodziło im o wychowanie rozumiane jako tresura.

Antypedagogika postuluje wychowanie, które w pełni respektuje dziecko, takie które jest wolne od zmuszania, narzucania, wywoływania lęku. Antypedagogika nie mówi wcale, że dzieci nie potrzebują autorytetów. Wręcz odwrotnie: podkreśla, że dzieci potrzebują pozytywnych autorytetów, których nie będą się bały, z których będą mogły brać przykład, które będą je wspierać, bronić, chronić i rozumieć, itp. Wspomniana w artykule Alice Miller przeciwstawia się „czarnej pedagogice” rozumianej jako wymuszanie na dzieciach pożądanych zachowań poprzez przemoc: groźby, kary, szantaż emocjonalny i krytykę…

Czego tak naprawdę oczekują nasze dzieci od rodziców? Pięknie piszą o tym Maria Rita Parsi i Maria Beatrice Toro w swojej książce “Szanuj syna i córkę”. To czego pragną dzieci autorki wymieniają w 10 punktach:
  1. Obdarzajcie nas miłością. Poczynajcie nas z miłości, dajcie nam życie wypływające z pragnienia wyrażenia życia. To, właśnie, tylko miłość pozwala na to, aby wzrastając czuć miłość do życia, do innych ludzi, do zwierząt, do wiedzy, do reguł i do szacunku. 
  2. Zwracajcie na nas uwagę. Was czas, a nie wasze bogactwa, jest najważniejszą dla nas rzeczą. Wasza obecność, wasza opieka: żaden prezent, jaki by on nie był wartościowy, żadna opiekunka, nie są w stanie zastąpić tak cennej i jedynej rzeczy, jaką jest wasza obecność. 
  3. Respektujcie nasze rytmy. Pozwólcie nam wzrastać tak, aby „nasze rytmy” były respektowane, bez zmuszania nas, wymagania od nas abyśmy dokonywali rzeczy, które nie są zgodne z naszym rozwojem psychofizycznym, naszymi zdolnościami emocjonalnymi, z naszym sercem.
  4. Bądźcie obok nas podczas różnych okresów naszego życia. Pozwólcie abyśmy czuli, że dotrzymujecie nam towarzystwa, że nas wspieracie, że jesteście obecni. Nie negujcie nam waszego uczucia i sprawcie tak abyśmy czuli, że jest ono bezwarunkowe. Musimy poznawać życie i na początku musicie być obok nas.
  5. Pozwólcie nam popełniać błędy. Bez oceniania nas, bez wystawiani ocen, bez wydawania wyroków, ponieważ popełnianie błędów należy do doświadczenia życiowego
  6. Bądźcie naszymi przewodnikami. Jeżeli będziecie prowadzić nas wzdłuż drogi życia, pójdziemy za wami, będziemy robić tak jak wy, nauczymy się chodzić, wchodzić na górę, wspinać się, omijać wąwozy, badać groty, i znajdować właściwe miejsca, w których odpoczywać. Jeżeli nas poprowadzicie, nauczymy się chodzić i w przyszłości staniemy się również i my przewodnikami. 
  7. Dajcie nam jasne reguły, granice wyraźnie określone. Kilka, ale jasnych reguł zrozumiałych dla umysłu i serca. Reguły, które pomogą znaleźć drogę do spokojnych zachowań. Reguły, które wy sami respektujecie.
  8. Bądźcie niezawodni i nigdy nie zawodzicie nas jeżeli coś nam obiecacie. 
  9. Okazujcie nam miłość, jaką nas darzycie. Okazujcie nam również miłość, jaką nas darzycie. Potrzebujemy pieszczot. Ponieważ jak mówi Arthur Janov: „Pieszczoty wpływają na rozwój mózgu”. 
  10. Sprawcie aby było w nas miejsce na radość. Otwórzcie Wasze serce na radość, szukajcie jej i dawajcie ją nam, ponieważ radość rozjaśnia życie i stwarza te cenne warunki psychologiczne, które pozwalają stawiać czoła doświadczeniom ze spokojną świadomością i nadzieją, że jesteśmy kochani i że możemy kochać odwzajemniając ten dar. 
Tego właśnie pragną dzieci. Czy to aż tyle czy tylko tyle?




sobota, 10 sierpnia 2013

Stare badania ale nadal aktualne.

Właśnie czytam tą książkę i widzę, że nie pomyliłam się w mojej prostej i logicznej kalkulacj.
..."Studies show that women are slightly more likely to abuse their children than men. The reason is rather obvious: Women typically spend more time with children. But, even if mothers and fathers spend equal time with children (and this is rare), it is the woman who is typically given the responsibility of caring for and dealing with the children....."
tłumaczenie: ... "Badania pokazują, że kobiety są nieco bardziej skłonne do stosowania przemocy wobec dzieci niż mężczyźni. Powód jest raczej oczywisty:. Kobiety zwykle spędzają więcej czasu z dziećmi, ale nawet jeżeli matki i ojcowie spędzają tyle samo czasu z dziećmi (a zdarza się to rzadko) to zwykle kobiecie przekazuje się odpowiedzialność za opiekę i zajmowanie się się dziećmi..... "
a tutaj czytam takie dane, które mówią, że jeżeli chodzi o zbójstwa partnerów nie ma różnicy między kobietami i mężczyznami: 17,5% popoełnione przez mężczyzn  : 16,4% popełnionych przez kobiety     "
... Also in 1974, a study was released showing that the number of murders of women by men (17.5% of total homicides) was about the same as the number of murders of men by women (16.4% of total homicides). This study (Curtis 1974), however, showed that men were three times as likely to assault women as vice-versa. These statistics came from police records .."  http://www.fact.on.ca/Info/dom/husband.htm
Ktoś powie, że te badania są stare i nie ważne ale tak mogą powiedzieć tylko osoby, które odrzucają prawdę o kobietach i matkach, to znaczy, że przemoc nie ma płci.

piątek, 2 sierpnia 2013

Homoseksualiści...

byli na tym świecie, są i być będą czy to komuś się podoba czy nie. Temat dyskutowany od lat i zastanawiam się, po co?

Przydałaby się bardziej dyskusja nie na temat homoseksualistów, ale na temat HETERO, którzy mają problem z zaakceptowaniem istnienia homoseksualistów i traktowania ich jak normalnych ludzi.

Nad przyczynami tej nienawiści powinniśmy się zastanawiać i o niej dyskutować, żeby dotrzeć do przyczyn braku akceptacji ludzi, którzy niczym się od nas HETERO nie różnią tylko tym, że wolą uprawiać seks w inny sposób.

A kto ma prawo z nas HETERO do ingerencji w te sprawy?

A czy na pewno nasz sposób uprawiania seksu jest prawidłowy? Bo jeżeli policzymy wszystkich homoseksualistów, biseksualistów i transów to być może okaże się, że nasz sposób uprawiania seksu tylko i wyłącznie z tą samą płcią okaże się nienaturalny!

Czy my w naszym chorym kraju i świecie nie mamy ważniejszych spraw do dyskutowania?

Czy my HETERO jesteśmy normalni?

Mam wrażenie, że nam HETERO autokrytyki bardzo brak!

A nasza „normalność” tak o to wygląda:
  1. 60 % za klapsami! prawie 40% za biciem! dodajmy do tego przemoc psychiczną, werbalną i seksualną wobec dzieci! tyle dzieci w rodzinach  HETERO doznaje przemocy
  2. HETERO mąż stosuje przemoc fizyczną, psychiczną, werbalną,ekonomiczną i seksualną wobec HETERO żony
  3. HETERO żona stosuje przemoc fizyczną, psychiczną, werbalną,ekonomiczną i seksualną wobec HETERO męża
  4. HETERO ojciec wykorzystuje dzieci.
  5. HETERO matka wykorzystuje dzieci.
  6. HETERO dorośli, kobiety i mężczyźni, wykorzystują dzieci.
…. i my chcemy uczyć homoseksualistów jak oni mają żyć, co robić, z kim sypiać i że powinni się leczyć!?

DOBREJ TERAPII I ZMIANY TO NAM HETERO POTRZEBA!