sobota, 11 marca 2017

Alfabet uczuć

"Alfabet uczuć" to książka " włoskiej, pedagog, psycholżki, psychoterapeutki, autorki wielu książek - Maria Rita Parsi 

Książka napisana jest w formie pytań  i odpowiedzi, co pozwala na to,aby rozwijać się, zmieniać, respektować własne serce i własne życie. 

Od „Miłości” do „Zoofilii”, w tej książce słynna psycholog, osoba publiczna Maria Rita Parsi opisuje i analizuje całe dziedzictwo emocjonalne współczesnego człowieka. Alfabet uczuć jest zbiorem listów, które Maria Rita Parsi otrzymała w przeciągu dziesięciu lat i na które odpowiadała na stronach najbardziej znanych czasopism.
Dlaczego pisać jeszcze jedną nową książkę o seksualności, o uczuciach, o stosunkach międzyludzkich?
Dlaczego wykorzystywać do tego listy?
I dlaczego tworzyć „alfabet” doświadczeń i emocji?

Przede wszystkim, dlatego, że alfabet uczuć jest procesem drążącym, tak jak koryto symbolicznej rzeki w środku, którego płynie woda życia. I ponieważ pytania czytelników są wyrazem najbardziej prawdziwych i głębokich potrzeb mężczyzn i kobiet naszych czasów. Ale przede wszystkim, ponieważ umiejętność, odwaga stawiania sobie pytań są niezbędne do nauczenia się zarządzania własnym życiem. 

I dlatego właśnie nakreślając, poprzez dziesiątki prawdziwych historii i „myśli dzieci”, drogę wychowania emocjonalnego i seksualnego, „Alfabet uczuć” pomaga nam zrozumieć nas samych i pomaga rozwijać się. 

Tekst z powyższej książki

Ataki paniki 

Czujemy się źle, bo buntujemy się 

Strach i lęk mogą zniknąć, jeżeli postaramy się zrozumieć, przeciwko czemu buntujemy się. 

Droga Maria Rita, mam 21 lat i nie mam jakiś dużych problemów, ale dużo takich drobnych problemów. Jeden z nich, który stwarza mi duże trudności to straszny lęk, kiedy znajduję się w zamkniętych pomieszczeniach i takich gdzie jest dużo ludzi. Jestem osobą już z samego charakteru lękową, ale w ostatnim czasie zaczynam czuć się coraz gorzej i z tego powodu coraz bardziej izoluję się, staram się nie wychodzić z domu, ponieważ boję się, że coś mi się stanie, na przykład to, że zemdleję (tak jak to już się zdarzyło). No i rzeczywiście zaczynam się pocić, serce zaczyna mi bić bardzo szybko i czuję się źle. Moje przyjaciółki rozumieją mnie, ale nie są w stanie mi pomóc, bo są zajęte swoimi problemami ( nie mam im tego za złe) a z moimi rodzicami rzadko rozmawiam o tym, może, dlatego, że niechcący, są przyczyną mojego pogarszającego się stanu. Właśnie to oni doprowadzili mnie do tego, że stwarzam sobie za każdym razem problemy przy podejmowaniu najbłahszych decyzji. W tej chwili, jednak, znajduję się w takiej sytuacji, że to ja muszę im pomóc, ponieważ znajdują się w dość trudnej sytuacji, ale czuję się bezradna. Chciałabym otrzymać jakąś radę tak, aby to wszystko nie uzależniało mnie zbytnio. 

Patrizia (Udine) 


Droga Patrizio, nie pomyślałaś nigdy o tym, że twoje objawy (duszenie się, pocenie, strach że zemdlejesz), pomimo że bolesne, sprawiające cierpienie, mogłyby być sygnałem ostrzegawczym, zachętą, którą sobie sama prowokujesz ponieważ coś w twoim życiu, w twojej rodzinie, w twoich stosunkach z innymi jest nie tak. ? 

W związku z tym, radziłabym tobie potraktować twoje problemy jako zaproszenie jakie stosujesz, w formie choroby psychosomatycznej, aby zmusić siebie samą do wyjaśnienia spraw z twoją rodziną i zmienić stosunek do nich oraz tryb życia, który w twoim liście opisujesz. 

Myślę, że strach, jaki ciebie ogarnia i izolowanie się, które, pod pretekstem destabilizujących objawów, wzmacniasz, z całą pewnością zniknęłyby gdyby udało się tobie zrozumieć, w sposób jasny, jakie problemy osobiste, rodzinne i społeczne kryją się pod tymi objawami. 

Uczucie duszenia się, na przykład, mogłoby być sposobem fizycznym wyrażenia skrępowania i buntu wynikających z pewnych zakazów i nakazów męczących ciebie a które twoja rodzina narzuca tobie z powodu błędnego podejścia do wychowania lub z powodu zbyt dużych obaw przed zewnętrznym światem lub innymi ludźmi. 

Tak jakbyś mówiła: „Wasza kontrola mnie dusi a ja wam to uświadomię pokazując to! Poprzez napady duszności”. 

Często osoby, które nie mogą, żyć tak jakby chciały, które czują, że nie mogą być takimi, jakimi by chciały, uruchamiają mechanizmy, dzięki którym, jako nieświadomy bunt, nie pozwalają sobie samym na robienie tego, co przez innych jest im zbaraniane. 

Tracić przytomność, czuć się źle, do tego stopnia, że nie można pomóc innym, jest nieświadomym sposobem na uciekanie od obowiązków i zobowiązań w stosunku do innych. Niekontrolowany, bezpośredni bunt, który wyrządza krzywdę również tobie, nie pozwalając żyć tobie w spokoju i w taki sposób, jaki chcesz ty sama.