sobota, 26 kwietnia 2014

Nie potrzeba nam więcej dzieci.

Dla ich dobra. Taki tytuł ma artykuł dr Rafała Jarosza artykule. On przedstawia to z punktu widzenia ekonomicznego a ja natomiast z punktu widzenia zdrowia psychicznego i przemocy.
..."Zdrowa polityka prorodzinna to taka, która na pierwszym miejscu stawia dzieci i ich potrzeby a nie dorosłych i ich egoistyczne i chore potrzeby.

Dorośli martwią się na zapas, kto ich utrzyma na stare lata.
A ja pytam się, czy my w XXI wieku, gdzie wszystko jest tak już zautomatyzowane, musimy tak „chapać”, tyle konsumować, że od „przeżarcia” potem musimy do lekarzy i szpitali latać i leczyć się przez długie lata ? albo pracować coraz więcej, żeby produkować więcej a potem to wszystko konsumować na siłę?

Zwiększamy tępo życia zamiast je spowalniać, mniej pracować, więcej wypoczywać, przebywać z rodziną a przede wszystkim więcej czasu spędzać z dziećmi! a nie produkować i produkować i spędzać całe życie w pracy albo na służobych wyjazdach.

Dosyć jest już nas na tym chorym świecie, a nawet za dużo nie „ogarniamy” już tego wszystkiego i czas przeorganizować system pro-rodzinny logicznie i zdrowo!.."
Oczywiście to nie tylko ja i on tak uważamy, ale w naszym kraju i na całym świecie jest już bardzo wiele osób tak empatycznych w stosunku do dzieci i pragnących polepszenia ich jakości życia. 
..."Może trochę więcej o rodzinie. Nie chcę jej mieć, dlatego, że miałem taki a nie inny przykład. Jakoś trochę za bardzo wyrył mi się popaprany schemat w głowie, a w ciele i ruchach pozostało niezdecydowanie. No bo przecież na co się tu zdecydować, jeśli otoczenie (zwane społeczeństwem) nie daje zbyt ciekawych, fajnych wyborów.
Niby mówi - rodzina jest ok, ale nie daje do zrozumienia, jak dotrzeć do Prawdziwej Rodziny, przez co trzeba przebrnąć, jakie wybory trzeba podjąć. Naprawdę, nikt na zewnątrz o tym nie mówi. Tylko garstka „uwodzicieli” jest na tyle Rozwinięta, żeby mówić o zaangażowaniu emocjonalnym, o męskości (i kobiecości). Tylko książki terapeutyczne poruszają temat asertywności i schematów ucieczki, podobnie wyżywaniu frustracji...."                                                       
___________
..."Jej książka "Ledwo potrafię zająć się sobą" ("I can barely take care of myself") wywołała w Stanach tyle samo zachwytów ze strony ludzi, którzy tak jak ona zwyczajnie nie chcą mieć dzieci, co oskarżeń o egoizm, niedojrzałość i pytań, czy aby nie cierpi na kobiecą odmianę syndromu Piotrusia Pana. Nie, nie cierpi.
___________

Istniejący świat ze swymi zagrożeniami i przemocą jakej doświadczają dzieci w rodzinie nie jest odpowiednim środowiskiem dla dzieci!
Tak myślące osoby w naszym przemocowym i  emocjonalnie zaburzonym społeczeństwie uważane są za egoistów. Egoistów wobec kogo? dzieci?

Niestety jesteśmy niewidzialni w tym nieempatycznym i przemocowym społeczeństwie, które skoncentrowane jest tylko na potrzebach dorosłych a nie dzieci.

Dzieci służą w naszych społeczeństwach nadal tylko jak narzędzie do zaspakajania naszych dorosłych potrzeb - jak długo jeszcze? Kiedy dorośli staną się empatyczni i przestaną używać dzieci do zaspokajania swoich potrzeb. Dorośli mają dzieci z wielu dziwnych powodów, których nieraz nie są nawet świadomi
- utrzymanie rozwalającego się małżeństwa,
- zapełnienie pustki w życiu,
- nudne życie i myślą, że dziecko sprawi, że będą przyjemne fajerwerki
- nie mają pomysłu na życie na wolny czas po pracy
- z powodu presji społecznej i rodziny
- żeby być przez kogoś wreszcie kochanym.
- i wiele innych, które sami możecie sobie dopisać.