O mnie

Moje zdjęcie

Moim celem jest podniesienie świadomości w społeczeństwie w temacie przemocy. Nikt nie rodzi się przemocowy tylko się takim staje. Przemoc nie ma płci i twierdzenie, że kobiety są tylko ofiarami w związkach partnerskich jest karygodnym kłamstwem. 
W związkach partnerskich przemoc nie ma płci, kobiety są tak samo przemocowe jak mężczyźni. Kobiety używają przedmiotów kiedy stosują przemoc fizyczną. Co jest groźniejsze dla kobiety? Silne uderzenie męską ręką? Czy uderzenie ciężkim kryształowym wazonem? Kobiety używają właśnie wazonów i innych ciężkich i niebezpiecznych narzędzi. 

Z badań wynika, że matki stosują częściej przemoc wobec dzieci niż ojcowie. Dzieci doznają przemocy w żłobkach, przedszkolach i szkołach, gdzie pracują tylko kobiety. 

piątek, 2 czerwca 2017

Wczoraj był Dzień Dziecka

Zacznijmy świętować Dzień Dziecka inaczej niż do tej pory! 

Dr Zofia Brańka tak pisze:
”Dzieci są przyszłością całego społeczeństwa a w naszym kraju zbyt mało miejsca poświęca się̨ uwypuklaniu roli rodziny, jako środowiska wychowania kształtującego osobowość́ dziecka. Rodzina ma ogromny wpływ na wychowanie młodego człowieka, lecz nierzadko stosowane są̨ nieprawidłowe metody wychowawcze w opinii” 

Świadomość i wiedza 
Bądźmy, więc dobrzy dla dzieci przez cały rok a nie tylko w Dniu Dziecka a dzień 1 czerwca poświęćmy na podnoszenie świadomości w społeczeństwie o skutkach przemocy w życiu dziecka nie tylko w okresie dzieciństwa, ale również w jego dorosłym życiu. Organizujmy nie zabawy dla dzieci, ale masowe akcje skierowano do dorosłych, wspierane przez media, dostarczające wiedzę dorosłym o prawach dzieci, ich emocjonalnych potrzebach i o tym, jakie szkody wyrządzają i jakie spustoszenie sieją w psychice dziecka przemoc i zaniedbania. - posłuchaj

Dzisiaj mamy już taką wiedzę, że słowo „rodzic” staje się przestarzałe i należy zastąpić je nowym takim oto wyrażeniem: „rodzic emocjonalnie dojrzały”. Rodzic emocjonalnie dojrzały to taki, który sam miał rodziców emocjonalnie dojrzałych albo przepracował swoje własne traumy i nie będzie już obciążał nieświadomie nimi swojego dziecka 

Szkoła dla rodziców 
Bycie rodzicem, to najtrudniejszy i najbardziej odpowiedzialny zawód na świecie. Rodzic „produkuje” społeczeństwu obywateli. Dzisiaj wiemy, że do wykonywania tego trudnego zawodu należy również przygotowywać obywateli, żeby było możliwe uzdrowienie naszego społeczeństwa. 

„Żeby zostać murarzem, trzeba uczyć się 12 lat,
żeby zostać technikiem, trzeba uczyć się 15 lat,
żeby zostać lekarzem, trzeba uczyć się 20 lat,
a żeby wykonywać najważniejszy zawód świata, nie trzeba posiadać żadnego wykształcenia…” 

Już od dawna wiele osób na świecie mówi i pisze o tej potrzebie, o której w 2007 roku pisała dr Zofia Brańka: 
”wprowadzenie obowiązkowego kursu przedmałżeńskiego z zakresu wychowania dzieci, objęcie specjalnym nadzorem dzieci nie uczęszczających jeszcze do przedszkola i wiele innych. Bardzo ważny jest tu nacisk położony przez autorkę na przygotowanie do życia w rodzinie ludzi mających zamiar zawrzeć związek małżeński. Dr Brańka w załączniku zamieściła program takich kursów, który obejmuje rozważania na temat funkcji rodziny, praw dziecka, psychologii rozwoju dziecka, rodziny, jako ostoi bezpieczeństwa i zaufania, kontaktów interpersonalnych w rodzinie oraz metod wychowania bez przemocy.W świetle wyników badań odbycie takich kursów dla mających założyć rodzinę ludzi powinno stać się podstawowym wymogiem. 
Walka z przemocą wobec dzieci jest konieczna i zaangażować się w nią powinni wszyscy."

Przyszłościowy rodzić "emocjonalnie dojrzały" 
Tak go widzi były amerykański psychoterapeuta z 10 letnim praktycznym doświadczeniem i autor między innymi również tego filmu  - obejrzyj a ja z nim się zgadzam. 

Proponuje dorosłym podejść bardzo poważnie do rodzicielstwa i odpowiedzieć sobie na te kilka pytań, zanim decyzja o powołaniu nowego życia zostanie przez nich podjęta. 

Proponuję poddać pod ogólnokrajową dyskusję poniższe pytania. 

1) Nie jesteś w pełni świadomy. 

Jeżeli nie jesteś w pełni świadomy, to to oznacza to, że nadal w jakimś stopniu tłumisz nierozwiązane traumy. Wszyscy mamy wewnętrzny przymus odreagowania tłumionych traum na naszych najbliższych, zwłaszcza na naszych wrażliwych, potrzebujących nas dzieciach – ponieważ one nie mogą się przed tym bronić ani uciec. Zatem Twój brak świadomości przełoży się na krzywdzenie dziecka w jakimś stopniu. To jest niesprawiedliwe. 

2) Czujesz, że Twoje życie jest niepełne. 

To stereotyp, że dzieci stanowią dopełnieni życia dla swoich rodziców. Jeżeli bez dzieci czujesz się niekompletny, to Twoim obowiązkiem jest znaleźć sobie jakiś sposób na odnalezienie w sobie pełni życia ZANIM zdecydujesz się na powołanie na świat dzieci. Życie staje się kompletne poprzez rozwiązanie wewnętrznych traum, a nie poprzez dodanie nowych idealnych i młodych istot do życia dorosłych, którzy cierpią z powodu swoich traum. Dzieci nie należy powoływać na świat po to, aby zaspokajały TWOJE potrzeby. To Ty musisz zaspokoić ich potrzeby i poświęcać się temu celowi. Nigdy nie odwrotnie. 

3) Czujesz się samotny i pragniesz miłości. 

Żadne dziecko nie zasługuje na samotnego, potrzebującego miłości rodzica. Twoje dziecko nie będzie Ciebie kochało. To stereotyp. Twoje dziecko potrzebuje Ciebie – i to bardzo, ale to bardzo - i jeżeli sądzisz, że Twoje dziecko kocha Ciebie, to tak jak większość osób wychowanych w naszej kulturze jesteś w błędzie i mylisz miłość z potrzebą. Zatem jeśli oczekujesz, że Twoje dziecko będzie Ciebie kochało, to ono oczywiście szybko wyczuje to swoją emocjonalną anteną i dostosuje odpowiednio swoje zachowanie tak, aby Ciebie kochać... ale jest to wyniszczające i szkodliwe dla jego emocjonalnego rozwoju. Naucz się kochać siebie w pełni, zanim zdecydujesz się na posiadanie dzieci. 

4) Czujesz, że ominął Ciebie normalny, tradycyjny schemat rodzicielstwa. 

Tak, a ten schemat jest CHORY! Jeśli ominął Ciebie to masz DUŻO większą szansę na wyzdrowienie. A im zdrowszy będziesz, tym dasz więcej z siebie światu i na dodatek zrobisz to w sposób prawdziwy, głęboki, szczery i spontaniczny. A nasz świat potrzebuje Twojego wkładu.



5) Jesteś singlem. 
Samotny rodzic nie jest w stanie wychować emocjonalnie zdrowego dziecka. Dla obojga rodziców jest to już bardzo trudne zadanie do wykonania. Nawet dla czterech osób nie byłoby to łatwe! Jeżeli sądzisz, że poradzisz sobie z tym w pojedynkę, to nie masz pojęcia o rzeczywistych i najgłębszych potrzebach emocjonalnych dziecka. A to wynika z tego, że nie zmierzyłeś się jeszcze wystarczająco z doświadczeniami, ograniczeniami i odrzuceniem dot. twojego własnego dzieciństwa. A to nie jest wina Twojego dziecka. 

6) Jesteś bardzo zżyty ze swoimi rodzicami. 
Jeżeli jesteś bardzo zżyty ze swoimi rodzicami, to najprawdopodobniej ani trochę nie wyszedłeś poza swój własny system rodzinny – oznacza to, że nie stałeś się osobą niezależną. A jeżeli nadal tkwisz w swoim systemie rodzinnym, to nigdy nie uda się tobie poznać w pełni swoich ograniczeń, których przyczyną są nieuświadomione traumy z dzieciństwa a to z kolei uniemożliwia tobie ich przepracowanie Natomiast nieprzepracowane traumy będziesz odreagowywał na swoim dziecku a twoi rodzice będą Cię za to kochali, ponieważ wreszcie będą mogli zapomnieć o tym, co zrobili tobie. 

7) Wiesz, że będziesz musiał zatrudnić opiekunkę do dziecka. 

Żadne dziecko nie zasługuje na wychowywanie się przez płatną opiekunkę. Jeżeli nie dysponujesz czasem, warunkami, energią i motywacją niezbędną do samodzielnego wychowania dziecka, to powołasz je na bardzo chory świat. Będziesz częściowo odrzucał swoje dziecko – i swoje obowiązki w stosunku do niego – jeszcze zanim się narodzi. To jest absolutnie niesprawiedliwe. 

8) Twoja ciąża była nieplanowana

To ogromny ciężar psychiczny dla dziecka. To wyraźny sygnał, że Twoje dziecko nie zostało poczęte w atmosferze miłości, troski i nie było planowane. To znak, że nie cenisz go od samego początku jego podróży - i nie zmieni się to aż do końca jego drogi. Zostawisz mu tragiczne dziedzictwo. A w głębi duszy ono będzie o tym wiedziało. 

9) Pijesz alkohol, zażywasz narkotyki, palisz papierosy lub leczysz się antydepresantami. 

Przyjmowanie tych substancji oznacza, że masz rozpaczliwą potrzebę porzucenia części samego siebie – czyni to z Ciebie niekompletną osobę. Nawet po zaprzestaniu zażywania tych substancji powrót to kompletności zajmuje tobie całe lata ciężkiej, wewnętrznej pracy. Żadne dziecko nie zasługuje na niekompletnego rodzica, który podobnie porzuci także i je. A ludzie wciąż zastanawiają się, dlaczego rodzice uzależnieni od różnego rodzaju substancji rodzą dzieci, które również uzależniają się od tych substancji! (Zapomnij o genetyce). 

10) Twoja relacja z rodzicami nie jest w pełni świadoma. 
Gdy Twoja relacja z rodzicami nie jest w pełni świadoma, twoje środowisko rodzinne będzie toksyczne – zatrute projekcjami, fantazjami i nieświadomym naginaniem prawdy. Twoje dziecko zasługuje na to, co najlepsze, natomiast częściowo toksyczne środowisko oczywiście takie nie jest. Twoje dziecko powinno wychowywać się w środowisku, w którym rodzice żyją w pełnej emocjonalnej synchronii z sakralnym celem życia. Jeżeli brak jest emocjonalnej synchronii z partnerem, twoje dziecko będzie cierpiało. I będzie to twoja wina, bo to ty sprowadziłeś je na świat. Przecież ono nigdy się na ten świat nie prosiło. 

11) Ty i twój partner nie jesteście pewni W STU PROCENTACH w najgłębszych zakamarkach duszy, że chcecie mieć dziecko. 

Jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości, czy zdecydować się na dziecko, nie decyduj się! Istnieje milion innych sposóbów, abyś wniósł swój wkład w ten nękany problemami, przeludniony i ograbiony z surowców świat bez konieczności prokreacji. I często te inne sposoby są dużo cenniejsze. Ale najważniejszą rzeczą jest poświęcenie czasu na bycie rodzicem dla siebie samego. To najtrudniejszy proces praca nad sobą. Stanowi duchową ścieżkę rozwoju. 


Państwo „dzieciocentryczne” 
Każde państwo powinno być „dzieciocentryczne” a potrzeby dziecka w centrum uwagi rządzących a nie potrzeby dorosłych na pierwszym miejscu, więc wiedza o żłobkach również powinna być rodzicom dostarczona a od siebie dodam, że przedszkole też nie jest dla wszystkich dzieci. 
”Prof. Irena Namysłowska, Krajowy Konsultant ds. Psychiatrii Dzieci i Młodzieży, w swej opinii na temat żłobków napisała:
„(…) Bez dobrego, bezpiecznego przywiązania nie jest możliwy ani prawidłowy rozwój emocjonalno-społeczny dziecka, ani też jego rozwój umysłowy w związku z interakcją pomiędzy przywiązaniem,
a kształtowaniem się mózgu. Nawet najlepszy żłobek, dobrze wyposażony i zatrudniający wykształcony i zaangażowany personel, nie jest w stanie zastąpić zindywidualizowanej relacji rodzic-dziecko w bezpiecznym, stałym otoczeniu domowym, a nie instytucjonalnym. Wyniki badań wskazują, że zaburzenie więzi dziecko-rodzic mogą być prekursorem wystąpienia zaburzeń emocjonalnych
i psychicznych w okresie dziecięcym, dorastania i w okresie dorosłości. (…). Co więcej, tak wczesne umieszczanie niemowlęcia w żłobku grozi przedwczesnym kontaktem z chorobami, także zakaźnymi,
a więc wiąże się z potencjalnie większymi nakładami na opiekę medyczną" - czytaj

A Jarek Żyliński mówi w imieniu dzieci, czego one chcą, czy żłobków czy rodziców. 
”Wszyscy czegoś CHCĄ. A kto chce wychować szczęśliwe i harmonijnie rozwijające się dziecko? Czego POTRZEBUJE dziecko, słucha ktoś? Niech więc posłucha. Opowiem w ich imieniu..”  - czytaj
Jak można inaczej spojrzeć na dziecko i swoje podejście do niego  - czytaj  

Państwo skoncentrowane na potrzebach dorosłych ma dzisiaj takie problemy 



"Przez lata władza osiągnęła perfekcję w uprawianiu polityki „ciepłej wody w kranie”, do której psychiatria nie pasowała. Myślę, że macherzy od PR-u nie dostrzegli, że ludzie stają się coraz bardziej otwarci na swoje psychiczne problemy, i że zrozumieli, że od samego jeżdżenia nowymi autostradami do wodnych miasteczek i parków technologicznych nastrój im się nie poprawi – mówi prof. Bartosz Łoza” - czytaj

Co czwarty Polak ma problemy psychiczne czytam w tym artykule. - czytaj 



Czy takie społeczeństwo chcemy dla naszych obecnych i przyszłych dzieci? 
Zacznijmy, więc świętować Dzień Dziecka inaczej!