środa, 16 marca 2016

List do dziecka w łonie matki

z ksiązki Paolo Crepet "Nie potrafimy ich słuchać" 

[Non non siamo capaci di  ascoltarli] - link



Jeżeli byłbym poproszony o napisanie listu do dziecka, które ma się wkrótce urodzić, napisałbym tak:   
Jak do tej pory odbierałeś, poprzez wody płodowe i napiętą skórę brzucha mamy, ten świat? Co słyszały twoje jeszcze dobrze niewykształcone uszy o naszych lękach? Będziemy potrafili kochać ciebie bez stawiania wymagań, patrzeć na ciebie bez wypełniania twojej przestrzeni słowami, zaproszeniami, zakazami? Będziemy w stanie zauważać ciebie nawet kiedy nic nie będziesz mówić, respektować twój rozwój bez obciążania go wyrzutami sumienia i kłopotami. Będziemy potrafili przytulać ciebie w taki sposób, że nasz kontakt nie będzie pełnym napięcia albo szantażem emocjonalnym? 

Chciałbym, żeby twoje Święta Bożego Narodzenia nie były wypełnione prezentami - nieraz bezczelna oznaka naszej nieobecności - ale uwagą. Chciałbym, aby dorośli, których będziesz spotykał, potrafili być autorytetem, stanowczym i konsekwentnm: cecha najmądrzejszych. 

Konsekwencję, to chciałbym dla ciebie. I świadomość tego, że na świecie do którego zawitasz oprócz reguł są również związki i że jedne nie są mniej potrzebne od drugich ale są to twarze jednego i tego samego księżyca. 

Chciałbym, żeby ktoś nauczył Ciebie podążać bezwstydnie za emocjami tak jak to robią latawce z najbardziej nieprzewidywalnym wiatrem; wszystkimi, również tymi które sprawiają ból. 
Chciałbym, żeby powiedziano tobie, że życie zawiera w sobie śmierć. Ponieważ ból nie jest tylko pustą stratą ale uczuciem, wzbogaca pomimo utraty. Śmierć jest świadkiem, że najlepsi z nas pozostawiają innym, którzy są przekonani, że mogą mieć z tego korzyści: w ten sposób rodzi się wspomnienie, pamięć najpiękniejsza, którą jest historia naszej wspólnej tożsamości. 

Chciałbym, żeby ktoś nauczył ciebie, żebyś potrafił być sam, to uratowałoby tobie życie. Nie będziesz musiał gonić za przeciętnością, żeby wypełniać pustki, ani błagać o jedno spojrzenie albo godzinę miłości. 

Naucz się tworzyć życie wewnątrz twojego życia i wypełniać go fantazją. 

Kochaj twój niepokój dopóki będziesz miał siły i uśmiech, staraj się używać ich do zarażania innych, przede wszystkim tych najbardziej bojaźliwych i wrażliwych. Podaruj im twój odważny wiatr, słuchaj ich ciszy z zaciekawieniem, respektuj również ich zbyt duże lęki. 

Chciałbym, żeby osoba, która będzie kochała ciebie najbardziej, mogła kochać w tobie wszystko tak jak marynarz, który widzi swoją starą oddalającą się łódź i pływającą mądrze wzdłuż linii horyzontu. A ty wtedy będziesz nosił tą miłość ze sobą, ukrytą w twojej najgłębszej kieszeni.