Zawody pomocowe



W zawodach pomocowych człowiek bardzo łatwo się wypala, jeśli nie ma gdzie się „doładować”. Osobiście uważam, że człowiek nie ma nieograniczonej energii życiowej. Kiedy ją „rozdaje” innym, potrzebuje od czasu do czasu uzupełnić ją w kontakcie z drugim człowiekiem — takim, który ma w sobie żywą, stabilną energię.

To „doładowanie” nie bierze się z samotności, natury ani z technik uspokajania. Ono bierze się z kontaktu z drugim człowiekiem.

Ale nie z pierwszym lepszym człowiekiem. Tylko z takim, z którym naprawdę nadajemy  „na tych samych falach” — z którym czujemy się dobrze, w autentycznym porozumieniu. Z kimś, kto nas rozumie i kogo my też rozumiemy.

Taki kontakt jest wg mnie realnym źródłem regeneracji. Reszta to może być tylko tłem..

Czasem myślę o tym, że sama chętnie pomogłabym innym — na przykład młodym mamom bez wsparcia rodziny. Ale wiem też, że dopóki sama nie mam stabilnego, żywego zaplecza relacyjnego, nie mogę robić tego odpowiedzialnie — bez uszczerbku dla własnego zdrowia psychofizycznego.

Bo pomaganie innym wymaga bycia „nakarmionym” relacją, a nie tylko siłą woli.

Komentarze

Popularne posty