"Skok kwantowy" - bez magii, bez farmazonów.


Ostatnio coraz częściej słyszę o „skokach kwantowych”, zmianie rzeczywistości, przechodzeniu na inną linię życia i innych bardzo efektownie brzmiących określeniach. Ludzie "pierdolą" farmazony, używając dziwnych, mądrze brzmiących słów, pod którymi często kryją się rzeczy wcale nie tak skomplikowane. Czasami wystarczy odrzeć je z całej tej pseudonaukowej otoczki, żeby zobaczyć, że pod spodem kryją się zwykłe mechanizmy psychologiczne.

Pod tymi farmazonami kryje się prosta do zrozumienia rzeczywistość, ponieważ tak zwany "skok kwantowy” to nic innego jak: "rozpoznanie tego, co wynieśliśmy z domów rodzinnych → zrozumienie, jak te wzorce wpływają na nasze życie → zakwestionowanie ich → świadomy wybór nowego zachowania → utrwalanie nowego sposobu myślenia i reagowania." I tyle.

Nie trzeba „zmieniać wibracji”, przeskakiwać do innej linii rzeczywistości ani czekać, aż wszechświat zrobi za nas robotę. Czasami prawdziwa zmiana zaczyna się od bardzo prostej rzeczy: zauważasz, że coś, co przez całe życie uważałeś za normalne, wcale nie musi takie być. Zaczynasz rozumieć, skąd się wzięły Twoje reakcje, lęki, przekonania i sposoby wchodzenia w relacje. Zaczynasz je kwestionować. A potem — zamiast po raz kolejny zrobić to, co znasz — próbujesz zrobić coś inaczej.

I właśnie to „inaczej” trzeba później powtarzać. Bo zmiana nie dokonuje się dlatego, że nazwiesz ją „skokiem kwantowym”. Dokonuje się wtedy, kiedy przestajesz automatycznie powtarzać stare schematy i zaczynasz świadomie wybierać nowe.


Komentarze

Popularne posty