Niewidzialna władza kobiet uwikłanych we własne traumy
Kobieta uwikłana we własne traumy to kobieta, która nie przepracowała własnej historii, ran i złości. Myli miłość z kontrolą, ochronę z posiadaniem, a macierzyństwo z władzą. W imię „miłości” kastruje emocjonalnie synów: nie pozwala im stać się autonomicznymi, oddzielonymi, wolnymi mężczyznami. Wiąże ich poczuciem winy, lękiem przed porzuceniem i emocjonalnym szantażem.
To nie jest miłość matczyna. To jest dominacja.
Parsi mówi o patologicznym matriarchacie, zupełnie innym niż emancypacja kobiet — o władzy, która nie wyzwala, lecz dusi. Władzy, która produkuje mężczyzn kruchych i zależnych albo przeciwnie: agresywnych, emocjonalnie odciętych, niezdolnych do empatii.
Kobieta uwikłana we własne traumy nie znosi wolności innej kobiety. Nie toleruje jej autonomii, siły ani spokoju. Przekazuje córkom wzorce uległości lub manipulacji, a synom — zniekształcony obraz kobiecości.
I być może prawdziwa rewolucja nie polega na oskarżaniu mężczyzn ani idealizowaniu kobiet, lecz na odwadze, by spojrzeć w twarz także ciemnej stronie kobiecej władzy.


Komentarze