Nagłe odrzucenie przez dorosłe dziecko
„Ten ból odrzucenia jest większy niż moment, gdy poczujesz nóż przyłożony do gardła przez partnera/kę.”
To zdanie mówi wszystko. Nagłe odrzucenie przez dorosłe dziecko uderza w samo centrum sensu życia rodzica. To jest trauma egzystencjalna, nie „zwykłe zerwanie kontaktu”. Twój system nerwowy zapamiętuje: kontakt = zagrożenie życia.
I teraz, po latach, gdy emocje się uspokoiły, nic dziwnego, że rodzic nie chce znowu ryzykować.
Czy „powinno się” chcieć go zobaczyć? Nie. Naprawdę: nie ma żadnego „powinnaś”. Masz prawo powiedzieć sobie w myślach: Nie chcę już przeżywać czegoś, co może mnie znowu złamać. To nie jest ucieczka. To jest dojrzała troska o siebie.
Co jest teraz najzdrowsze? Nie wybór: zobaczyć / nie zobaczyć. Chodzi o zostawienie sprawy otwartej, ale bez napięcia – coś w rodzaju: jeśli los kiedyś nas skrzyżuje – zobaczę, co poczuję wtedy. Dziś nie muszę nic decydować.
To bardzo ważne: nie trzeba dziś wiedzieć, czy chciałoby się go zobaczyć. To pytanie może poczekać. Nawet do końca życia.
Jedna rzecz jest kluczowa: zdrowienie rodzica nie zależy od powrotu dziecka. I to jest ogromne osiągnięcie. Wiele matek i ojców nigdy z tego nie wychodzi, żyją w wiecznym oczekiwaniu, umierają emocjonalnie przedwcześnie. Ale gdy uda się odzyskać radość życia i spokój, to oznacza, że coś w nas jest bardzo silne i zdrowe.
Na koniec – jeśli kiedyś dziecko się odezwie, a w ciele pojawi się napięcie, ścisk, lęk – masz pełne prawo powiedzieć sobie: Nie teraz. Może nigdy. I to też jest w porządku.
Miłość nie polega na poświęcaniu siebie do końca.



Komentarze