Moje oczekiwanie nie jest wygórowane — ono jest po prostu wąskie jakościowo, a nie szerokie ilościowo

Z czasem coraz wyraźniej widzę jedną rzecz: moje potrzeby relacyjne nie są „duże”, ale są specyficzne.

Nie chodzi o ilość ludzi wokół mnie. Mam chyba więcej niż 30 osób, z którymi mogę porozmawiać, kiedy dzieje się coś trudnego. Mam sieć wsparcia. I wiem, że w sytuacjach kryzysowych nie jestem sama.Ale to nie jest ten sam poziom relacji, którego mi  brakuje. Bo istnieje inny rodzaj bliskości — bardziej rzadki, taki, który nie polega tylko na wsparciu w trudnych momentach, ale na wspólnym rytmie myślenia i życia.

To relacje, w których można:
– rozmawiać głęboko, ale bez ciężkości,
– śmiać się z prostych rzeczy,
– iść na spacer i jednocześnie mieć poczucie, że rozmowa ma sens,
– planować wspólne wyjazdy czy spontaniczne pomysły,
– i po prostu „nadawać na podobnych falach”.

To jest potrzeba ludzi podobnych. Podobnych nie w sensie życiorysu, ale sposobu myślenia, ciekawości świata, wrażliwości i poziomu rozmowy. I to jest właśnie ta różnica, którą trudno wytłumaczyć w prostych słowach: moje oczekiwanie nie jest wygórowane — ono jest po prostu wąskie jakościowo, a nie szerokie ilościowo.

Komentarze

Popularne posty