Czy rodzic może być przyjacielem swojego dziecka
Ta myśl przyszła do mnie nagle, zwyczajnie — podczas jazdy samochodem. Tyle razy słyszałam, że rodzic nie powinien być przyjacielem dziecka, tylko „po prostu rodzicem”. A ja coraz bardziej czuję, że to nie do końca prawda.
Rodzic powinien być blisko. Tak blisko, żeby nie był obcą osobą we własnym domu dziecka. Bo czym właściwie jest rodzina, jeśli mieszkają w niej ludzie, którzy tak naprawdę się nie znają? Którzy funkcjonują obok siebie, ale nie znają swojej historii, swoich przeżyć, swoich uczuć i emocji?
Doszłam do wniosku, że rodzic — w pewnym sensie — powinien być przyjacielem swojego dziecka.
Ale nie w znaczeniu odwrócenia ról czy obciążania dziecka swoimi problemami.
Chodzi o coś innego. O to, żeby opowiadać swoją historię. Opowiadać ją stopniowo, z wyczuciem, odpowiednio do wieku dziecka. Najpierw prosto, delikatnie — a później, kiedy dziecko dorasta, coraz pełniej.
Bo dorosłe dziecko ma prawo wiedzieć jak wyglądało dzieciństwo jego rodziców, czego doświadczyli, co ich bolało, czego im zabrakło, jakie relacje tworzyli z ,własnymi rodzicami, rodzeństwem, partnerami, z czym się mierzyli w życiu.
Nie po to, żeby dźwigać ich ciężar. Ale po to, żeby ich zrozumieć w dorosłym życiu.
Dla mnie to odkrycie przyszło za późno. Zrozumiałam, że tak naprawdę nie znałam historii moich rodziców. Byli dla mnie bliscy — a jednocześnie obcy. I myślę sobie dziś, że gdybym wiedziała więcej,
mogłabym nie tylko ich lepiej zrozumieć — ale też spojrzeć na nich z większą czułością. Może nawet ich wesprzeć — już jako dorosła osoba.
Bo tak, rodzic powinien być oparciem dla dziecka. To jest fundament. Ale dorosłe dziecko też może stać się wsparciem dla rodzica — jeśli między nimi istnieje przyjaźń, zaufanie i prawdziwe poznanie.
Dlatego wierzę, że w rodzinie potrzebna jest nie tylko struktura, ale i bliskość oparta na prawdzie i przyjaźni. A jeszcze szerzej — potrzebujemy dziś czegoś, co kiedyś było naturalne: wspólnoty.
Mówi się, że do wychowania dziecka potrzeba całej wioski. I coś w tym jest. Bo kiedy wokół są ludzie — dziadkowie, bliscy, życzliwe otoczenie — dziecko rośnie w poczuciu bezpieczeństwa, a rodzice nie są sami.
Dziś coraz częściej zamykamy się w małych, izolowanych układach. Czasem tylko jeden rodzic, czasem dwoje — bez wsparcia, bez przestrzeni na oddech.
A przecież wychowanie dziecka to ogromna odpowiedzialność. Dlatego tak ważne jest, żeby rodzice mieli świadomość własnych historii, swoich ran i doświadczeń —żeby nie przekazywać ich nieświadomie dalej. I żeby mieli odwagę być prawdziwi.
Patrzę też na to, co dzieje się dzisiaj, i widzę pewną wyraźną tendencję. Oddzielanie ludzi od siebie.
Rodzice mają „nie być przyjaciółmi. Dzieci coraz mniej wiedzą o swoich rodzicach. Dorosłe dzieci zakładają własne rodziny i coraz częściej — także pod wpływem zaleceń psychologów i psychoterapeutów — ograniczają kontakt z rodziną pochodzenia do minimum (oczywiście są sytuacje, w których jest to konieczne.) Ale czy naprawdę o to chodzi, żeby rozdzielać ludzi — zamiast uczyć ich, jak się rozumieć? Psychologia powinna wychodzić do ludzi z wiedzą, a nie zamykać się w gabinetach.Relacje stają się powierzchowne, ostrożne, często zdystansowane.
Coraz częściej żyjemy obok siebie — zamiast ze sobą. A przecież powinniśmy iść w przeciwnym kierunku. W stronę łączenia, a nie dzielenia. W stronę większego zrozumienia, poznania siebie nawzajem, budowania zaufania.W stronę dawania ludziom wiedzy o tym, jak działają emocje, relacje, jak bardzo przeszłość wpływa na teraźniejszość.
Mam też wrażenie, że współczesna psychologia zbyt często zatrzymuje się na poziomie gabinetu.
Pracuje z tymi, którzy już chcą coś zrozumieć. A co z tymi wszystkimi ludźmi, którzy nie wiedzą, że powinni? Którzy nie rozumieją, jak ważne jest poznanie własnej historii i samego siebie? Oni zostają sami.
Dlatego tak bardzo wierzę, że potrzebujemy więcej otwartej rozmowy rodziców z dziećmi, przyjaźni między rodzicem a dzieckiem, więcej dzielenia się doświadczeniem, więcej obecności — nie tylko w gabinetach, ale w rodzinie i w tym psychologia dzisiaj powinna pomagać ludziom.
Bo rodzina nie powinna być miejscem obcych ludzi pod jednym dachem. Powinna być miejscem, gdzie naprawdę się znamy.


Komentarze