🇵🇱 Coś z tym Słońcem nie działa.
Wczoraj słuchałam włoskiego psychoterapeuty na YT. Powiedział, że jeden Włoch na trzech zażywa leki psychotropowe. To znaczy – 33,3% społeczeństwa łyka tabletki, żeby przetrwać – to chyba należałoby nazwać „tragedią”, a nie „pięknym życiem”.
To ciągłe powtarzanie mantry „życie jest piękne” to jedno wielkie kłamstwo.
Następnym kłamstwem jest chyba, również, przypisywanie Słońcu magicznego działania przeciwdepresyjnego – bo jak w takim razie wytłumaczyć taki wysoki procent cierpiących osób?
No więc chyba coś z tym Słońcem nie działa.
I coś z tym „pięknym życiem” poszło nie tak.


Komentarze
Ale ile osób wciąż postrzega poszukiwanie dobrostanu psychicznego jako stygmat, jako coś, czego należy się wstydzić, i dlatego nie przyznaje, że jest w terapii? Jako psycholożka spotykam się z tą rzeczywistością na co dzień i jest to obszar, nad którym wciąż pozostaje wiele do zrobienia.
Zastanawia mnie jednak przede wszystkim to, jak współcześnie specjalista zajmujący się zdrowiem psychicznym może nie posiadać pogłębionej wiedzy i pełnej świadomości tego, że żyjemy w społeczeństwie psychopatogennym — takim, które generuje cierpienie psychiczne? Nie można skutecznie zajmować się zdrowiem psychicznym jednostki, jeśli nie zacznie się od przyjrzenia się wypaczeniom współczesnego systemu społeczno-ekonomicznego.
„Ortopedyzacja” pacjenta i jego bezkrytyczne przystosowanie do chorego społeczeństwa to jedynie leczenie paliatywne, które może złagodzić objawy lub przesunąć je w inne miejsce, ale jednocześnie pogłębia źródło samego cierpienia.https://www.facebook.com/ilariabifarini/posts/pfbid02QSqCHwQBnVhPKAwyNKbr1huPiUsdz7XX7gtJPs3uxno2ULqtNepx2Aak9Um84t3bl